liczby zespolone |meble sklep internetowy |GG, gadu gadu

Nowości

apartamenty nad morzem |artykuły biznes |prześcieradła

Skręciliśmy na chybił trafił


„Skręciliśmy na chybił trafił w boczne uliczki. Było tutaj pusto, głucho i bezludnie. Dobijając się od czasu do czasu do zaciemnionych, zaryglowanych domków i rozpytując się o drogę, dotarliśmy wreszcie pod wskazany adres.
Kuzyn pana Z. z Biłki Szlacheckiej, zdaje się, emerytowany kolejarz, żył w bardzo skromnych warunkach. W obszernej, lecz jedynej izbie oprócz licznej jego rodziny gnieździło się kilku wygnańców, zapędzonych tutaj przez zawieruchę wojenną. Na łóżkach spało po parę osób; otomana, a nawet wolne miejsca na podłodze były też zajęte. W tych okolicznościach mowy być nie mogło o przytułku dla nas. Uzyskaliśmy natomiast rzecz bardzo cenną, a mianowicie adres i parę słów polecenia do krewnych, mieszkających w Dolinie. Co do noclegu w Stryju, to po dłuższej naradzie postanowiono, że syn gospodarzy zaprowadzi nas o kilka posesji dalej, do pewnego kierownika kopalni, który posiadał obszerny dom.
Pan kierownik, wyciągnięty z łóżka, przyjął nas dość opryskliwie i dopiero po dłuższych targach zezwolił nam łaskawie na przenocowanie w ubikacji, sąsiadującej o ścianę z obórką czy chlewem, nazwanej szumnie „pokojem szofera". Ciemna i ciasna nora, być może w czasach odległych rzeczywiście używana lub raczej nadużywana dla celów mieszkalnych, obecnie była po prostu rupieciarnią, zawaloną różnymi połamanymi gratami. Niemożliwy brud panował wszędzie, podłogę pokrywała warstwa kurzu i śmieci.“(1)

| Mija jedenaście szczęśliwych >>>>